Sprawy frankowe od lat zalewają polskie sądy, przeciążając wydziały cywilne i wydłużając czas oczekiwania na wyrok. W odpowiedzi pojawił się pomysł, aby rozstrzyganie tych spraw powierzyć specjalnemu systemowi informatycznemu. Czy to dobre rozwiązanie dla kredytobiorców? Oto najważniejsze fakty i wątpliwości związane z tym pomysłem.
Czy algorytm może rozwiązać problem frankowiczów?
Sędziowie, w tym prof. Krystian Markiewicz, podkreślają, że większość spraw frankowych jest powtarzalna, ponieważ opierają się na podobnych wzorcach umów stosowanych przez banki. Wprowadzenie do systemu wszystkich istotnych elementów pozwoliłoby na szybką analizę sprawy, a nawet wydanie rozstrzygnięcia w I instancji. Dzięki temu klasyczne sądy mogłyby skupić się na innych, bardziej skomplikowanych sprawach, takich jak odszkodowania czy spory rodzinne.
Według zwolenników pomysłu, taki system można stworzyć w krótkim czasie, co znacząco przyspieszyłoby rozstrzyganie spraw i skróciło czas oczekiwania na wyrok. To kusząca wizja dla frankowiczów, którzy często latami czekają na unieważnienie swoich umów kredytowych.
Konstytucyjne i praktyczne przeszkody
Mimo potencjalnych korzyści, prawnicy dostrzegają szereg problemów związanych z takim rozwiązaniem. Przede wszystkim Konstytucja RP gwarantuje obywatelom prawo do sądu i dwuinstancyjnego postępowania. Jeśli algorytm miałby wydawać wyroki, konieczna byłaby zmiana ustawy zasadniczej, co jest mało realne w najbliższym czasie.
Dodatkowo, wprowadzenie takiego systemu wiązałoby się z ogromnymi kosztami i skomplikowanym procesem zamówienia publicznego. Eksperci porównują to do budowy odcinka drogi ekspresowej – wymagałoby to lat pracy i milionowych nakładów finansowych.
Czy algorytm zastąpi sędziego?
Choć istnieje ugruntowana linia orzecznicza w sprawach frankowych (większość wyroków unieważnia umowy kredytowe), każda sprawa ma swoje specyficzne niuanse. Nie wszystkie umowy są identyczne, a różnice dotyczą np. rodzaju umowy, sposobu informowania o ryzyku walutowym czy rozliczenia wzajemnych zobowiązań między kredytobiorcą a bankiem.
Według mec. Wojciecha Bochenka systemy informatyczne mogłyby jedynie wspierać sędziów, np. w analizie dokumentów czy wyszukiwaniu podobnych wyroków, ale ostateczne decyzje powinni podejmować ludzie. Pomoc sztucznej inteligencji mogłaby więc usprawnić postępowanie, ale nie zastąpić wymiaru sprawiedliwości.
Czy frankowicze mogą liczyć na szybsze postępowania?
Niektórzy eksperci wskazują, że zamiast automatyzacji całego procesu, wystarczy skuteczniejsze wykorzystanie istniejących przepisów. Na przykład Trybunał Sprawiedliwości UE uznał, że jeśli dany zapis umowny znajduje się już w rejestrze klauzul niedozwolonych, sąd nie musi go ponownie badać. To mogłoby przyspieszyć orzekanie bez konieczności angażowania kosztownych algorytmów.
Dodatkowo, nowelizacja Kodeksu postępowania cywilnego wprowadziła zmiany w postępowaniach konsumenckich, ograniczając możliwość składania przez banki zbędnych wniosków dowodowych i przeciągania sprawy.
Podsumowanie: czy automatyzacja pomoże frankowiczom?
Pomysł na wprowadzenie sądu elektronicznego w sprawach frankowych budzi duże kontrowersje. Z jednej strony mógłby przyspieszyć postępowania i odciążyć sądy, z drugiej – budzi poważne wątpliwości prawne i praktyczne. Obecnie bardziej realnym rozwiązaniem jest informatyzacja wspierająca sędziów w analizie dokumentów i orzecznictwa, ale nie zastępująca ich w podejmowaniu decyzji.
Dla frankowiczów oznacza to, że na razie będą musieli uzbroić się w cierpliwość i śledzić zmiany w prawie, które mogą wpłynąć na czas trwania ich spraw sądowych.